Urząd Gminy Tomice
ul. Wadowicka 51
34-100 Tomice
Godziny otwarcia:
poniedziałek: 7:00 - 16:00
wtorek-czwartek: 7:00 - 15:00
piątek: 7:00 - 14.00
Dane kontaktowe:
+48 33 823 35 98
gmina@tomice.pl
Tomice / Aktualności / Sport / III derby gminy Tomice na remis

III derby gminy Tomice na remis

Opublikowano w dniu: w kategorii: Sport   Wydarzenia  

Wikliniarz Woźniki w samej końcówce w niedzielnym (26.05) meczu zabrał dwa punkty Skawie Witanowice, przez co jej szanse na utrzymanie w klasie B znacznie się zmniejszyły.

Skawa weszła w derbowy mecz lepiej, próbowała skopiować styl, który narzuciła Dębowi Tomice, tyle że przeciwnik był lepiej zorganizowany. Niemniej grał dosyć „elektrycznie”, z trudnościami przychodziło mu wybijanie z rytmu witanowiczan, którzy pierwszą połowę mogą, nie tylko ze względu na wynik, zapisać na swoje konto. Miejscowi poczynali sobie zdecydowanie, wygrywali większość piłek stykowych, przebitek, a tych nie brakowało, stąd trudno było zaaranżować rywalom skuteczny wypad. Do tego goście, jeśli już próbowali coś zdziałać, grali dosyć „wąsko”, co nie mogło skutkować niczym dobrym.

W 6 minucie do zagranej z głębi pola piłki ruszył Brożek i bramkarz Wikliniarza Wiecheć. W piłkę trafił ten drugi, ale w środku pola dopadł do niej Krzysztof Szczerbik i zrobił to czego wczoraj w finale Pucharu Króla w spotkaniu pomiędzy Barceloną a Valencią nie potrafił uczynić gracz „Nietoperzy” Goncalo Guedes, a mianowicie przymierzyć z 40 metrów do pustej bramki. Po uderzeniu gracza Skawy futbolówka wpadła pół metra pod poprzeczkę. Perfekcyjne wykonanie. Po golu miejscowi egzekwowali trzy rzuty rożne i zmarnowali też dwie bardzo dobre akcje zainicjowane na skrzydłach. Nic nie zapowiadało straty gola, ale w 17 minucie sędzia odgwizdał rzut karny za faul na napastniku z Woźnik. Piłkę 11 metrów przed bramką ustawił Pustułka i pewnym strzałem dał swojej drużynie remis. Gospodarze nieco pogubili się po stracie gola, przez kilka minut grali nerwowo, ale w 25 minucie arbiter po raz drugi wskazał na „wapno” uznając zagranie ręką (po konsultacji z asystentem), tym razem dla Skawy. Strzał Pawła Kani odbił Wiecheć, ale nieszczęśliwie dla siebie, z drugiej strony piłkę do pustej bramki wkopnął Brożek. W 43 minucie głową „zapolował” Szczerbik, ale Wiecheć rzucił się w odpowiednim kierunku i piłkę chwycił.

W pierwszych minutach po przerwie niewiele się zmieniło, choć – symptomatycznie – Wikliniarz dwukrotnie „zamieszał”. Najpierw anemicznie strzelał Mikołajczyk, który później „sprzątnął” piłkę z głowy nabiegającego Kondaka. Między 60 a 75 minutą mecz „zamroził się”. Poczynania obu zespołów nie stały na najwyższym poziomie, za to mnożyły się faule, kartki, przerwy w grze. Z czasem gospodarze zaczęli opadać z sił. Wprawdzie cofnięcie się i czyhanie na szybki wypad było zamierzone, ale w samej defensywie, dotąd szczelnej, zaczęły się pojawiać „pęknięcia”, niezbyt duże, ale jednak.
W 89 minucie Wikliniarz doprowadził do wyrównania po wrzutce i strzale, którym zapewne w 8 na 10 przypadków miejscowi by zapobiegli… Ktoś nie zdążył dostawić nogi, inny gracz nie zadbał o krycie i piłkę nadlatującą z lewej strony idealnie trafił Kondak, który zdołał z bliskiej odległości lobem ulokować ją w bramce przy „krótkim” słupku. Był to praktycznie trzeci strzał w światło bramki Skawy w trakcie drugiej połowy. Dodać jednak należy, że w tym okresie miejscowi praktycznie poważnego zagrożenia nie stworzyli.

Nie obyło się bez czerwonych kartek. W „dziesiątkę” finiszowali witanowiczanie, gdyż sędzia poczęstował dwoma „żółtkami” Brożka. Taka sama sytuacja stała się też udziałem R. Nowaka, ale on drugi żółty kartonik otrzymał jako zawodnik już zmieniony.

W derbach nie było „krwi”, jednak po raz kolejny na boisku „dowiedziono”, że starcia piłkarzy z Witanowic i Woźnik najłatwiejsze i bezbolesne dla obu ekip nie są.

– Motywowałem mocno zawodników na to spotkanie, oni też bardzo chcieli. Przyznam, że w pierwszej połowie to nie „zagrało” – mówi trener Wikliniarza Jacek Nowak.” – Uczulałem, żeby boisko nie było areną walki oraz żebyśmy myśleli o grze w piłkę. Nie było nadmiaru agresji, ale gry również. W drugiej „wyglądaliśmy” nieco lepiej. Udało się nam wyrwać punkt. Sądzę, ze z przebiegu meczu zasłużenie i po tym konkretnym meczu musimy się z niego cieszyć.

– Powinniśmy byli zdobyć gola na 3:1, bo szanse na to były i nie bylibyśmy teraz w tak marnych nastrojach – stwierdza trener Skawy Wiesław Osiński. – W naszej sytuacji, kiedy każdy punkt jest na wagę złota, strata w ostatniej minucie aż dwóch bardzo boli. Jesteśmy jednak kolektywem i będziemy walczyć do ostatniego meczu, choć dzisiejsza strata i ta z Zaskawianką, która nadal siedzi w naszych głowach, mogą się okazać decydujące dla naszych losów w klasie B.

Skawa Witanowice – Wikliniarz Woźniki 2:2 (2:1)
Bramki: Szczerbik 6, Brożek 25 – Pustułka 17, Kondak 89.

Sędziowali: Marcin Fila (główny) oraz Piotr Wajdzik i Mikołaj Sikora. Widzów 120.

Skawa: Pytlowski – P. Przystał, P. Kania, Lempart (79 W. Sajdak), R. Sajdak – Kwarciak, Gacur, M. Przystał, Brożek – Gacek, Szczerbik.

Wikliniarz: Wiecheć – Mikołajczyk, Pustułka, R. Książek – Mikołajczyk, A. Matyjasik, Adamczyk, J. Nowak – R. Nowak (77 Odrzywolski), Kondak, Stańczyk (54 Płoskonka).

Źródło – Paweł Kręcioch Sportowa Gmina Tomice