Urząd Gminy Tomice
ul. Wadowicka 51
34-100 Tomice
Godziny otwarcia:
poniedziałek: 8:00 - 16:00
wtorek-piątek: 7:00 - 15:00
Dane kontaktowe:
+48 33 823 35 98
gmina@tomice.pl
Tomice / Dla turysty / Hell’s Angel / Hell’s Angel – Anioł Piekieł – wspomnienia

Hell’s Angel – Anioł Piekieł – wspomnienia

Hell’s Angel – Anioł Piekieł

Naloty bombowe

Okupant niemiecki wydał ostre zarządzenie nakazujące opuszczanie stanowiska pracy z chwilą posłyszenia syren oznajmiających zbliżanie się nad Wadowice samolotów amerykańskich. Wtedy zbliżał się bowiem nalot bombowy. Wszyscy mieliśmy obowiązek natychmiastowego udania się do schronów, albo do wikliny odległej o kilkadziesiąt metrów. Udawaliśmy się oczywiście do wikliny. Tam na brzegu długiego nie zarośniętego wału kładliśmy się na brzuchach i zadzieraliśmy głowy wysoko do góry. Oczekiwaliśmy rychłego przelotu bombowców amerykańskich. Za chwilę rzeczywiście na niebie południowo – wschodnim ukazywała się ciężko dysząc eskadra Liberatorów B24 Hell`s Angel. Leciała z ziemi włoskiej z Venosy 1100 kilometrów nad Trzebinię i Oświęcim. Byliśmy na otwartym polu i nie baliśmy się niczego. Oni nie polowali na ludność cywilną, a mnie już bardzo doskwierała niemiecka okupacja, dlatego chciałem ich rychło zobaczyć. Zazdrościłem pilotom amerykańskim. Z żalem wyobrażałem sobie pokłady ich maszyn. Tam mieli kawałek wolnego świata pomimo niebezpieczeństwa, na jakie się narażali. Spokojnie polecieli dalej na zachód. Po kilkunastu minutach usłyszeliśmy dalekie głuche dudnienie spadających bomb. Samoloty wracały.

Tragedia lotnicza

Innym razem zamiast do wikliny wspinałem się szybko na najwyższy płaski dach. Podnosząc znowu do góry głowę z napięciem czekałem na ukazanie się eskadry. Radował mnie mozolny uginający się, ale jakże charakterystyczny warkot Liberatorów. Spokojnie przeleciały, a już wzrok swój skierowałem na zachód. Najpierw było dudnienie spadających bomb, a następnie nad Trzebinią wyrastały potężne wysokie pióropusze czarnego dymu płonącej ropy naftowej z trafionych zbiorników. Samoloty wracały. Ale jeden z nich nad Zygodowicami zaczął kołować, jakby zaplanował lądowanie. W następnej sekundzie zaczął gwałtownie pikować w dół i spadł na ziemię za obłym pagórkiem. Doznałem bolesnego szoku. Zaraz wiedziałem, że będę tam musiał pojechać. Zbiegłem szybko na ziemię. Zobaczyłem rozhisteryzowaną Niemkę, sąsiadkę, żonę niemieckiego celnika wrzeszczącą – „Wo sind die unsere jager?”– gdzie są nasze myśliwce.

 

b_04

*** Od 2003 r. wystawa znajduje się
w Prywatnym Muzeum Przyjaźni Polsko-Amerykańskiej
„Hell’s Angel” –
Zygmunt Kraus, ul. Konstytucji 3 Maja 23 A, 34-100 Wadowice.

Niemiecki myśliwiec

Owszem był jeden niemiecki myśliwiec. Nie wiem, skąd wyleciał, ale zanim wspiął się w górę został strącony głuchym hukiem armatki pokładowej jednego z amerykańskich samolotów, wracających do bazy. Wiedziałem, gdzie się mam kierować za chwilę. Był to już okres po zniesieniu granicy na Skawie. Natychmiast wziąłem rower i tam właśnie pojechałem. Na brzegu Skawy w bardzo bliskiej odległości od wody leżał dopalający się wrak niemieckiego samolotu, tak bardzo osławionego Messerschmidta. Pilota Niemcy zdążyli już zabrać.

Strącony Liberator

Na drugi dzień z kolegami pojechaliśmy na rowerach do Zygodowic. W cichym zagajniku leżał wrak Liberatora. Chodziliśmy w obszernym wnętrzu wyszabrowanej przez Niemców maszyny. Opowiadali nam tubylcy, że zaraz po katastrofie pilot samolotu jeszcze żył, zatoczył wzrokiem po przybyłych i zmarł. Niestety samolot spadając dla bezpieczeństwa wypuścił benzynę. Płonące paliwo oblało przechodzącą kobietę, która w wyniku oparzenia zmarła.

Śmierć pilotów

W katastrofie zginęło sześciu lotników amerykańskich. Pięciu tylko zdążyło szczęśliwie wyskoczyć na spadochronach i ocalić się. Pojechaliśmy na najwyższe okoliczne wzniesienie. Pod lasem był grób pilotów. Pomimo smutku odczuwałem jakąś więź uczuciową z poległymi i ich samolotem. Mogiłę ludzie miejscowi otoczyli płotkiem, u wezgłowia wbito wysoki krzyż. W roku 1947 zwłoki poległych lotników zostały ekshumowane przez Amerykanów i przewiezione na cmentarze amerykańskie w Belgii i USA.

W domu

Wypytywano mnie o szczegóły. Ojciec doktor praw, major, komendant sądu wojskowego w rezerwie, brat po podchorążówce czuli się wojskowymi. Przecież podczas ucieczki na jednym z postojów poszli do miejscowej Rejonowej Komendy uzupełnień i chcieli się umundurować, ażeby bronić Ojczyzny przed najeźdźcą niemieckim. Podziękowano im, że na razie nie potrzeba naboru, Wojsko Polskie dawało sobie dobrze radę z agresorem. Dzisiaj wszyscy w domu na czele z mamą płakali jak małe dzieci z powodu porażki tych, którzy przylecieli w naszej obronie.

 

b_03

 

 

Obelisk w Zygodowicach odsłonięty w 1991 roku
i poświęcony poległym lotnikom amerykańskim.

 

 

 

 

Pomnik

W roku 1991 wraz z kolegami i z ramienia ‚Solidarności’ składaliśmy kwiaty na uroczystości odsłonięcia leśnej mogiły wraz z delegacją przedstawicieli Stanów Zjednoczonych. Obelisk stanął w pobliżu katastrofy. W kamienną bryłę wkomponowano skrzydło strąconego samolotu Hell`s Angel.

 

Zbigniew Rauch  – „Hell’s Angel – Anioł piekieł” – Przebudzenie Nr 2/2004(118)
*** – dopisek (admin – LG)