Urząd Gminy Tomice
ul. Wadowicka 51
34-100 Tomice
Godziny otwarcia:
poniedziałek: 7:00 - 16:00
wtorek-czwartek: 7:00 - 15:00
piątek: 7:00 - 14.00
Dane kontaktowe:
+48 33 823 35 98
gmina@tomice.pl
Tomice / Aktualności / Sport / Skawa z trzema punktami, Orzeł z czwartą porażką

Skawa z trzema punktami, Orzeł z czwartą porażką

Opublikowano w dniu: w kategorii: Sport  

Derbowe starcie nie miało wiele jakości, ale kibice mogli obejrzeć wiele strzałów, sytuacji podbramkowych, nie poprzedzonych jednak ciekawymi akcjami. Widać, że obie drużyny szukają swojej drogi na wyjście z kryzysu. W Orle po pięciu latach podziękowano za współpracę trenerowi Łopacie, na dodatek zespół nękają kontuzje i braki kadrowe. Przed meczem można było więc dawać procentowo więcej szans na zwycięstwo gospodarzom, gdyż oni z problemami są „za pan brat” i z kryzysów zawsze po jakimś czasie udało im się wychodzić. Poza tym – co najważniejsze – mieli na potyczkę z Orłem kadrę liczną jak za najlepszych czasów, co zresztą pozwoliło zwyciężyć. Rola zawodnika wchodzącego z ławki okazała się kluczowa…

W pierwszej połowie więcej do powiedzenia mieli gospodarze – mając na uwadze zagrożenie bramkowe, bo sama gra z obu stron wyglądała podobnie. Sporo „indywidualnego szarpania”, dużo niedokładności i często zła decyzyjność.
W 3 minucie mogli prowadzić radoczanie. Mocno uderzył Danek, bramkarz odbił piłkę, ale zdążył ją nakryć tuż przed linią bramkową, uprzedzając czyhającego na dobitkę Gzelę. Między 5 a 20 minutą Skawa czterokrotnie zdołała wypalić w stronę bramki rywala. Aż trzy okazje miał bardzo aktywny Paweł Gacek, ale Nowak obronił strzał w górny róg, później – z drugiej strony – w dolny. W kolejnej sytuacji uderzył w sposób niesygnalizowany „spod kolana” zakręcając piłkę sprzed narożnika, ale ta minęła słupek. Szansę zmarnował też Kamil Brożek posyłając piłkę w środek bramki, gdzie czekał na nią bramkarz.
W 39 i 40 minucie dwie świetne szanse zmarnował Orzeł. Najpierw po zagraniu z wolnego Gzeli, piłkę strącił głową Pszczeliński, a Bobrek sytuacyjnie z 5 metrów trafił w poprzeczkę, dobitka Danka była niecelna. Kilkadziesiąt sekund później piłkarze pozamieniali się rolami. Bobrek ładnie ruszył prawym skrzydłem, podał wzdłuż 18 metra piłkę, inteligentnie przepuścił wbiegający środkiem Pszczeliński, a Danek mając przed sobą tylko bramkarza uderzył zbyt czytelnie i Dębski wybił piłkę nogą.
Najlepiej jak mogli grę w pierwszej odsłonie zakończyli miejscowi. Środkiem przedzierał się Kania, odbiło się od niego trzech rywali, jego uderzenie zostało zablokowane, ale piłka wróciła, co Kania wykorzystał w inny sposób. Tym razem lekko zagrał nad głowami obrońców do Pawła Gacka, a ten technicznie, po ziemi, nie dał szans bramkarzowi.
Druga część spotkania miała przebieg dość specyficzny. Szybko, bo już w 52 minucie Orzeł wyrównał. Po podaniu w prawym sektorze P. Dziubanego, Danek zszedł do środka, z łatwością wkręcił w ziemię dwóch obrońców, po czym zwiódł bramkarza i „wjechał” z piłką do pustej bramki. Być może ta akcja rozsierdziła Gacura, który odepchnął strzelca, za co otrzymał drugą żółtą i czerwoną kartkę. Z prostej arytmetyki i psychologicznego punktu widzenia, sytuacja powinna sprzyjać Orłowi, ale było… dokładnie odwrotnie. Grając z przewagą piłkarza goście kompletnie się pogubili. Faktem jest, że przez kwadrans po wyrównaniu więcej było z obu stron fauli i pretensji do sędziego niż gry, ale jednak goście nie znaleźli recepty na sukces, mało tego, musieli łykać gorzkie piguły.
W 65 minucie po dośrodkowaniu z prawej strony Polak zaskoczył swojego bramkarza. Wprawdzie po chwili wyrównać mógł Gzela, szarżujący z lewej strony wzdłuż końcowej linii, ale kąt był zbyt ostry, żeby bramkarz dał się zaskoczyć. W 72 minucie wprowadzony chwilę wcześniej R. Sajdak zamknął sprawę, uderzając sprzed pola karnego w asyście dwóch defensorów, z których żaden nie zareagował w sposób prawidłowy.
Ostatnie 20 minut meczu to chaotyczne próby Orła, którego piłkarze grali w różnych konfiguracjach – oczywiście bez taktycznego zamysłu – czasem w ataku było ich pięciu, czasem trzech. Podobne nieskoordynowanie widoczne było w linii pomocy. Skawa miała prostszy do zrealizowania plan – musiała nie stracić gola, więc ustawiła zasieki w tyłach i posyłała „długie piłki” w rozrzedzoną obronę. Udało się z takiej gry uzyskać dwa groźne strzały, ale minęły bramkę.
Skawa Witanowice – Orzeł Radocza 3:1 (1:0)
Bramki: P. Gacek 45, samobójcza 65, R. Sajdak 72 – Danek 52.
Skawa: Dębski – Kania, Lempart, Przystał, Kwarciak (85 Chrząszcz) – Gacur, Szczerbik (79 Suski), K. Brożek (67 Wyzgał), P. Brożek (75 Kurdziel), Gacek, Osiński (70 R. Sajdak).
Orzeł: R. Nowak – Płaczek, Polak, Pszczeliński, Borgosz – P. Dziubany, Bobrek, Pustułka, Grzywa (50 K. Nowak), Gzela – Danek.
Źródło: Sportowa Gmina Tomice