Urząd Gminy Tomice
ul. Wadowicka 51
34-100 Tomice
Godziny otwarcia:
poniedziałek: 7:00 - 16:00
wtorek-czwartek: 7:00 - 15:00
piątek: 7:00 - 14.00
Dane kontaktowe:
+48 33 823 35 98
gmina@tomice.pl
Tomice / Aktualności / Sport / Piłkarska środa

Piłkarska środa

Opublikowano w dniu: w kategorii: Sport  

W środę (28.04) po raz drugi w tej rundzie na boiska wybiegli piłkarze B-klasy. W naszej gminie sympatycy z niecierpliwością oczekiwali na spotkania, gdyż Orzeł Radocza podejmował w derbach Dąb Tomice, lider z Woźnik mierzył się z wiceliderem rozgrywek, zaś Skawa Witanowice gościła sąsiadów z Bachowic.

Orzeł Radocza – Dąb Tomice 2:1 (1:1)

Mecz derbowy nie porwał poziomem, szczególnie pierwsza, bardzo senna, połowa. Po przerwie na emocje nie można było narzekać.
W 38 minucie po niekontrolowanym odbiciu się piłki od ręki Krzysztofa Kisiały w „szesnastce” gospodarzy, Marcin Skrzypek pewnie uderzył z „wapna”. W ostatnich sekundach przed przerwą Grzegorz Pszeliński dorzucił piłkę w pole karne (z ok. 45 metrów), Łukasz Polak idealnie zgrał ją na długi słupek, a tam dobrze pracę wykonał Michał Harmata, uderzając głową. Zaraz po przerwie Mateusz Borgosz świetnie podał z lewej flanki wzdłuż pola karnego, do piłki dopadł Michał Harmata i trafił do pustej bramki, notując dublet.

– Pierwsza połowa była bardzo spokojna – mówi trener Orła Radocza Paweł Kręcioch. – Przyzwoite w naszym wykonaniu było może pierwsze dziesięć minut. Później mieliśmy problem, żeby dogrywać „łatwe” piłki – czy do najbliższego partnera czy crossy. Wszystko było obarczone mniejszym lub większym błędem. Niedokładności powodowały, że rywal przebywał na naszej połowie, ale praktycznie nie znalazł sposobu, żeby nam zagrozić. Dobrze neutralizowaliśmy jego poczynania. Pierwszą połowę najlepiej obrazowałby wynik 0:0, bo oba zespoły oddały po dwa strzały. Po zmianie stron zagraliśmy lepiej. Szybko padł gol, w kolejnych minutach źle finalizowaliśmy kolejne trzy sytuacje. Najlepsze jednak zmarnowaliśmy w końcówce – dwa razy, gdy Dąb zdecydowanie natarł, wyszliśmy „sam na sam” z bramkarzem, ale chłopcy podjęli złe decyzje. Bardzo cieszy, że mecz był prowadzony w bardzo sportowej atmosferze. Dąb to zespół z potencjałem i może być groźny dla każdego.

– Zdecydowanie za mało graliśmy skrzydłami – mówi trener Dębu Zbigniew Pytlowski. – W meczu ze Skawą Witanowice wyglądało to dobrze, w przedwczorajszych derbach praktycznie nie istniało. Poza tym nie mieliśmy pomysłu jak „ugryźć” przeciwnika, przebywając na jego połowie w pierwszej części meczu. Trochę za bardzo skupiliśmy się indywidualnej grze, brakowało podań po ziemi z wykorzystaniem większej powierzchni boiska. Można powiedzieć, że do 70 minuty nasza gra to „slow motion”. Później musieliśmy wszystko rzucić na jedną szalę. Bramkarz Orła ładnie sparował strzał Góralczyka, później po rzucie rożnym złapał też piłkę na linii. Gospodarze z kolei wychodzili z kontrami.

Skawa Witanowice – Borowik Bachowice 2:3 (0:2)

– Obie drużyny próbowały coś konstruować, wiadomo że więcej argumentów mieli goście, ale nie przekładało się to na dużą przewagę – mówi grający trener Skawy Paweł Kania. – Straciliśmy gole po stałych fragmentach – rzucie rożnym i karnym. W przerwie nie było nerwów w szatni, a po prostu mobilizacja, chcieliśmy wyjść i grać. Bramkę kontaktową zdobyliśmy po pięknej akcji, wyprowadzonej od obrony kilkoma podaniami, asyście Adamika i strzale Gacka. Wyrównaliśmy w pozornie niegroźnej sytuacji – po wyrzucie piłki z autu w pole karne, przyjąłem piłkę i zostałem sfaulowany. Atomowym uderzeniem z rzutu karnego bramkarza pokonał Krzysiek Szczerbik. Przy wyniku 0:2 nie myśleliśmy, że nadarzy się w tym meczu szansa na zwycięstwo, ale dążyliśmy do niego z animuszem, poczuliśmy się dużo pewniej. Po strzale Pawła Gacka piłka minęła bramkę o pół mera. Niestety w końcówce goście oddali strzał „po koźle” w kierunku dalszego słupka. I choć bramkarz próbował reagować, piłka wpadła do siatki. Porażka cieszyć nie może, ale na pewno jesteśmy po tym meczu podbudowani. Wchodzimy w rundę praktycznie bez treningu, a z tego co wiem Borowik przepracował okres. Myślę, że wszyscy zauważyli, że nasza gra może się polepszyć i jeszcze sprawiać radość.

Wikliniarz Woźniki – Halniak II Targanice 4:2 (1:1)

– Był to dla nas, szczególnie w pierwszej połowie, ciężki mecz, graliśmy jakbyśmy mieli założone ołowiane buty – ciężko i ospale, nic nie przychodziło łatwo – mówi trener Wikliniarza Jacek Nowak. – Notowaliśmy w pierwszej połowie bardzo dużo strat. Goście prezentowali się lepiej, byli dużo „świeżsi”, dynamiczniejsi. Straciliśmy gola, ale tuż przed przerwą udało się odpowiedzieć po golu Wojtka Mikołajczyka, korzystającego z prostopadłego podania. W 53 minucie znów przegrywaliśmy – zawodnik gości oddał soczyste uderzenie z 25 metrów. Niecałe dziesięć minut później Landowski doprowadził do wyrównania stając „oko w oko” z bramkarzem. Trzeciego gola dał nam Odrzywolski, mierzący z 13 metra, a w 89 minucie postawiliśmy kropkę nad „i” po akcji Łukasza Karpia. Druga połowa meczu była w naszym wykonaniu lepsza, ale daleka od ideału, choć tworzyliśmy akcje – zarówno bokami, jak i przez środek, gdzie stworzyło się więcej miejsca.

Źródło: Sportowa Gmina Tomice