Urząd Gminy Tomice
ul. Wadowicka 51
34-100 Tomice
Godziny otwarcia:
poniedziałek: 7:00 - 16:00
wtorek-czwartek: 7:00 - 15:00
piątek: 7:00 - 14.00
Dane kontaktowe:
+48 33 823 35 98
gmina@tomice.pl
Tomice / Aktualności / Sport / Inauguracyjny piłkarski weekend w klasie B

Inauguracyjny piłkarski weekend w klasie B

Opublikowano w dniu: w kategorii: Sport  

Zawodnicy w końcu wrócili na boiska. W derbowym spotkaniu Dąb pokonał Skawę 6:2, Wikliniarz sięgnął po, kto wie czy nie najważniejsze, zwycięstwo w sezonie, a Orzeł Radocza przywiózł punkt z Zagórnika.

Dąb Tomice – Skawa Witanowice 6:2 (4:1)

– Wiemy, że Skawa boryka się z problemami, ale cieszy, że jednak mogliśmy zagrać derby – mówi trener Dębu Zbigniew Pytlowski. – Mecz przebiegał w dobrej atmosferze, zdarzały się bardziej zdecydowane zagrania, ale były wynikiem ambicji, nie agresji. Cieszy, że zdobyliśmy gole po ładnych, składanych akcjach. Martwi brak „zimnej krwi” oraz konsekwencji i skuteczności w ważnych momentach.

Strzelanie w Tomicach rozpoczęli goście. Adamik uderzył obok bramkarza. Wcześniej spotkanie mogli otworzyć miejscowi, ale zmarnowali sytuację „sam na sam” z bramkarzem. Przed przerwą zdołali jednak pokonać bramkarza Skawy czterokrotnie. Najpierw uczynił to Peszel uderzając z półwoleja, dając zaliczyć asystę centrującemu Skoczylasowi. Po raz drugi piłka „zaparkowała w sieci” po podaniu Góralczyka i kopnięciu Skrzypka. Gospodarze starali się prowadzić grę bocznymi sektorami, widząc tam więcej swoich szans. Trzeciego gola znów zdobył Skrzypek korzystając z szybkości Peszla. Czwarty gol to „sprawka” Skoczylasa, nie marnującego wycofanej z końcowej linii piłki.
Po przerwie goście wyszli z kontrą i Sajdak zmniejszył deficyt. Ostatnie dwa akordy spotkania należały do miejscowych: Michał Pamuła znalazł Skoczylasa, a ten pocelował z 9 metra. Później na lewym skrzydle szarżował Maciej Pyka, po jego kapitalnym podaniu zewnętrzną częścią prawą stopy, futbolówkę między słupki posłał Michał Pamuła.

– Ważne, że zdołaliśmy zagrać ten mecz, pojechać i cieszyć się grą – mówi grający trener Skawy Paweł Kania. – Mieliśmy tylko 11 zawodników. Mam nadzieję, że z czasem sytuacja jednak się poprawi.

Amator Babica – Wikliniarz Woźniki 2:3 (1:1)
Bardzo ważne spotkanie w kontekście awansu. Zwyciężył lider i na progu wiosennej rundy poczuł, że twardo stąpa po szlaku do klasy A.

– Miałem obawy, jak to przed pierwszym meczem – mówi trener Wikliniarza Jacek Nowak. – Przyznam jednak, że zagraliśmy dobrze, mieliśmy w tym meczu sporo sytuacji, powiedziałbym nawet, że kilkanaście. Trzeba być zadowolonym jeśli na trudnym terenie zdobywa się trzy gole i wygrywa. Utrudnialiśmy sobie jednak sprawę, bo gdybyśmy zbudowali przewagę, gospodarze może straciliby nieco nadziei, a tak wiedzieli, że „są w meczu”. Gramy systemie z jesieni. Dobrze funkcjonuje. Po prostu cały czas go dopracowujemy.

Na początku meczu po faulu na Mikołajczyku, gola z karnego zdobył Miłosz Wądrzyk. Amator wyrównał w 26 minucie.
Po zmianie stron na dwubramkową przewagę pozwolili gościom wyjść Landowski i Kajfasz. Kwadrans przed końcem zrobiło się na boisku sporo zamieszania, jeden z zawodników gości został trafiony w głowę, polała się krew. Po opanowaniu sytuacji, goście nieco się zdekoncentrowali co skończyło się utratą gola. Do końca więc było nerwowo. Wprawdzie Wikliniarz mógł wyprowadzić kolejne ciosy. Zasłużył na zwycięstwo, ale też mógł zejść z boiska bardzo rozczarowany, bo po strzale gości piłka rozbujała poprzeczkę.

– Jeśli poda się przeciwnikowi łyżkę, to będzie chciał jeść – obrazowo nakreśla sytuację trener Wikliniarza. – Właściwie sami pozwoliliśmy przeciwnikowi na to, że do końca mógł myśleć o dobrym wyniku.

Gronie Zagórnik – Orzeł Radocza 1:1 (0:0)

– Bardzo intensywny mecz z obu stron – mówi trener Orła Paweł Kręcioch. – Oba zespoły podołały jednak fizycznie. Mieliśmy sygnały, że boisko w Zagórniku może być w nie najlepszym stanie, tymczasem było przygotowane bardzo dobrze. Zaczynamy wspólną pracę i po wielu miesiącach oczekiwań przeszło zagrać mecz na trudnym terenie, więc widać było, że chłopaków dotknął spory stres i nadmierny respekt do rywala. To odczuwało się w pierwszych ok. 25 minutach, kiedy gra toczyła się głównie na naszej połowie. Z tej przewagi wyniknęły dwie groźne sytuacje – w pierwszym przypadku kapitalnie z „okienka” piłkę wyjął frunący do niej Rafał Nowak. W drugiej musiał wykazywać się refleksem w parterze, w gąszczu nóg. Gronie oddało sporo strzałów, ale mijały naszą bramką, bądź były blokowane, co skutkowało rzutami rożnymi. Po półgodzinie nieco uspokoiliśmy grę, próbowaliśmy akcji zaczepnych skrzydłami, im dalej w las, tym bardziej optymistycznie to wyglądało. Zdołaliśmy oddać na bramkę pięć strzałów i nieco zburzyć spokój gospodarzy.
W drugiej połowie chłopcy wyszli na murawę bez strachu – chcieliśmy zdobyć bramkę i to nastąpiło w 53 minucie, gdy Jakub Gzela „zebrał piłkę” w lewej części pola karnego i choć nie miał łatwej sytuacji, bardzo precyzyjnym uderzeniem posłał piłkę w „długi” róg. Gospodarze ruszyli do odrabiania strat, ale nie radzili sobie z naszą dobrze zorganizowaną obroną, kilka strzałów poszybowało nad bramką. My z kolei mieliśmy więcej miejsca w środku pola, co pozwoliło przeprowadzić kilka ciekawych akcji, mogło ich być więcej, ale „paliły na panewce” poprzez początkowe niedokładności – w jednym przypadku zmarnowaliśmy sytuację „sam na sam” z bramkarzem, w dwóch innych do zbyt mocno dogranej ze skrzydła piłki nie zdążyli napastnicy, a czekałaby ich tylko formalność. Piłkarze z Zagórnika również nie spoczywali na laurach. Dopięli swego w 81 minucie. Po ładnej akcji i uderzeniu po ziemi sprzed lewego narożnika „szesnastki”, pika wpadła tuż przy słupku. W samej końcówce też zmarnowali dobrą sytuację.

Źródło: Sportowa Gmina Tomice